Woski samochodowe w 2026 roku - który warto wybrać? Rozmowa z Krzysztofem Berskim

Woski samochodowe w 2026 roku - który warto wybrać? Rozmowa z Krzysztofem Berskim

Kilka lat temu opublikowaliśmy rozmowę z Krzysztofem Berskim - woskomaniakiem z krwi i kości. Tamten materiał do dziś cieszy się dużym zainteresowaniem, jednak rynek detailingu mocno się zmienił. Pojawiły się nowe marki, nowe technologie i zmieniły się oczekiwania użytkowników. Dlatego postanowiliśmy ponownie porozmawiać o woskach samochodowych - tym razem z perspektywy 2026 roku.

Rynek wosków dziś

Minęło już kilka lat od naszego pierwszego wywiadu. Jak Twoim zdaniem zmienił się rynek wosków samochodowych?

Na pewno zauważyłem sporo wosków z grafenem, które jednym wyszły lepiej, innym już trochę niekoniecznie, a jeszcze u innych producentów za wiele się nie zmieniło, w sumie to nic. Zwiększyło się zainteresowanie tą formą zabezpieczenia moim zdaniem. Z kolei u mnie zmieniło się bardzo dużo, podejście i nastawienie do rynku wosków samochodowych. Stawiam od dłuższego czasu na jakościowe woski, bo to się zwraca w każdej płaszczyźnie, unikaty już mnie "nie jarają". Jako empiryka, w woskach zacząłem szukać czegoś więcej, czegoś co go wyróżni. Oczywiście dalej jestem wielkim fanem tych samych wosków w różnych „opakowaniach” - to historia tej najstarszej formy zabezpieczenia.

Czy zainteresowanie woskami spada na rzecz powłok ceramicznych, czy wręcz przeciwnie?

Moim zdaniem w dalszym ciągu jest to wypośrodkowane, mimo różnych „zadym” w internetach i na grupach branżowych, ba zauważyłem też, że sporo osób wraca do wosków, chce wejść do tego świata, albo po prostu chce ponownie woskować po jakiejś przerwie. Najczęstszy powód, jak rozmawiam z ludźmi to problematyczne "waterspoty" i za dużo “zachodu” z powłokami.

Co najbardziej zaskoczyło Cię w ostatnich latach?

Przede wszystkim gama wyboru wosków FIREBALL. W czasach, kiedy “mieliłem” naprawdę sporą ilość różnych marek woskowych i nie tylko, na FIREBALL - po prostu już nie miałem ani miejsca, ani czasu, ani środków. Dochodząc do momentu, w którym już nic mnie nie zaskakiwało, pora przyszła na woski tej marki. Muszę tutaj podkreślić, że z pewnością Paweł Ejdys zasiał ziarenko tymi mazidłami w mojej głowie. Przy okazji, gorąco i serdecznie Cię pozdrawiam Paweł, i dziękuję. Z marką miałem wcześniej już styczność (z woskami również), do dzisiaj mam niedostępny już w sprzedaży ręcznik do osuszania o ogromnych wymiarach. Jak dobrze pamiętam 200x72 [cm] i kilka innych produktów, jak impregnat, kilka testerków czy limitowanych woreczków i innych produktów (również z BINDER), które do dzisiaj lubię.

Obecni liderzy rynku

Gdybyś miał wskazać marki, które dziś wyznaczają kierunek w świecie wosków, które by to były?

Myślę, że przez wybór i stabilność - SWISSVAX i FIREBALL jak i Poorboy’s World. Tu jest stabilność i pewność jakości produktu od wielu lat. To są pewne marki, które bierzesz do ręki i wiesz, że będzie to przyjemna przeprawa pod każdym kątem. Warto dodać, że woski od SWISSVAX bezdyskusyjnie wymagają dedykowanych cleanerów, jeśli chcemy wykorzystać pełen wachlarz ich możliwości i potencjał. Woski FIREBALL z kolei potrzebują jedynie możliwie jak najlepiej oczyszczonej powierzchni, co przy braku czasu, będzie praktyczniejsze w wyborze brandu wax’a.

Co sprawia, że FIREBALL wyróżnia się na tle konkurencji?

Co prawda w tę markę “wszedłem” stosunkowo niedawno, lecz mam już swoje zdanie, bo, co lubię podkreślać, woskuję cały rok, głównie gołymi dłońmi. W woskach tego producenta na pewno możemy się spodziewać odpowiedniej „maźglawości”, stabilności produktów (nie tylko w woskach, bo polubiłem sporo innych produktów jak WATERLESS czy GLOSS TIRE do opon), bardzo przyjemnego zapachu, ekskluzywnych słoiczków i opakowań, tego cukierkowego wet looku, fenomenalnego, słodziutkiego, plastikowego (pozytywnego oczywiście) wyglądu. Każdy wosk daje bardzo poprawne zachowanie wody, nie "ciągnie" brudu, a na jasnych lakierach dają bardzo dobry połysk i aksamitność w dotyku. Przy FUSION czy FUSION Z nie zauważyłem też tendencji do utrzymywania się trudnych do usunięcia "waterspotów". Tutaj cena vs jakość vs wizual idą w naprawdę dobrym kompromisie. Płacimy za całokształt, który w przeliczeniu na aplikację w dwóch warstwach (każdy wosk warto tak traktować), zamyka się w dosłownie kilku/kilkunastu złotych z efektami na dłuuuugie tygodnie i miesiące. Polubiłem te woski - z dłoni jak i z aplikatora. Szczególnie polubiłem WHITE, SEXY LADY, BRAZIL, FUSION i jego mocniejszą wersję z większą zawartością SiO2 - Z. GHOST, ALIEN BLOOD czy BUTTER WAX albo LIBERTY także są obłędne. Ciekawym smaczkiem jest też DIAMOND - polecam.

SOFT99 od lat cieszy się ogromną popularnością. Jak oceniasz rozwój tej marki?

W woskach tego producenta nie widzę progresu, lecz stabilność przede wszystkim, którą bardzo szanuję i doceniam u producenta zawsze. Mam woski tej marki zarówno starsze, jak i nowsze. Tutaj żadnych różnic nie zauważyłem - nawet w osławionym i najbardziej znanym produkcie tego producenta - Fusso Coat do ciemnych i jasnych lakierów. Marka trzyma poziom i ma dobre produkty. Authentic, Kiwami czy King of Gloss, Metallic & Pearl są dobrymi woskami. Udało się mi też kiedyś dorwać poprzednika złotego AUTHENTIC, który też jest bardzo ciekawym wax’em. Są to dobre woski na szybkie akcje, tutaj śmiało wystarczy pracować panelami lub sekcjami na elementach. Te woski są gotowe do dotarcia niemal od razu po aplikacji. Tu duży plusik, jeśli nie mamy czasu oraz jeśli potrzebujemy trochę przyćmić defekty na lakierze, dobrze też maskują ryski.

SWISSVAX to legenda segmentu premium. Czy nadal utrzymuje swoją pozycję?

Zdecydowanie! Szczególnie po premierze, która miała miejsce w Polsce 18 marca 2023 roku właśnie u Was, w siedzibie MOTOGO w Tenczynku - wosku CARAT, tylko to umocnili jeszcze bardziej. Tutaj trzeba pamiętać, że ich cleanery to totalny must have bez żadnych kompromisów, a sam CARAT nie jest moim zdaniem woskiem dla każdego i nie chodzi tu o cenę. To obłędny, absolutny TOP w woskach, zaraz obok mojego ukochanego Crystal Rock.

Czy są jeszcze inni producenci, którzy Twoim zdaniem zasługują na uwagę?

Odpowiedź zawsze będzie jedna - to zależy. Przy trudnych kolorach, jak biały, srebrny czy czarny (tak!) nie każdy wosk zadziała tak jak ma. Oczywiście w aspekcie wizualnym, bez efektu placebo. Na pewno Collinite 915 czy Fleetwax są także niedoceniane na naszym rynku. Dobry producent wosków ma minimum kilka wosków i jak można zauważyć, w każdej szanującej się marce, znajdziemy woski dedykowane na przykład do białych lub jasnych lakierów (FIREBALL WHITE, SWISSVAX Glacier, SOFT99 WHITE, Poorboy’s World Natty’s Paste Wax, ANGELWAX DRIFT, Dodo Juice White Diamond czy Light Fantastic, Chemical Guys z serii White na przykład). Analogicznie jest, że stricte czarnymi lakierami jak Zymol Ebony (dedykowany do czarnych solidowych lakierów). Oczywiście woski takie jak Zymöl Destiny i Concours, Chemical Guys Celeste Dettaglio lub świetny 5050 Concours albo Poorboy’s World Natty’s Red czy Blue przykładowo, są uniwersalne i na przykładzie różnych kolorów, sprawdzają się bardzo dobrze na nich. Chemical Guys trochę u nas w kraju “umarło”, a też mieli i mają, naprawdę dopracowane i produkty jak i woski - nawet w ich odłamie, marce Smartwax. Mothers to też już niestety trochę zapomniana marka, a ich trzy puszki z woskami naprawdę nadal dobrze się spisują. Mało tego, wielu starszych stażem w branży z pewnością pamiętają, że ta marka po części budowała tę branżę w naszym kraju. Następnie Surf City Garage, Covid dobił markę i jest w pewnego rodzaju stagnacji od kilku lat, po cichu marzę o powrocie ich produktów jak i wosku, podobnie z Lusso Oro czy odłamem Meguiar’s - Finish Kare. 

Dopowiem jeszcze, że woski dedykowane do jasnych kolorów lepiej stosować do jasnych kolorów. Jeśli użyjemy takiego wax’a do ciemnego koloru, lakier będzie jaśniejszy, co w przypadku czarnego lakieru, może nie być miłe dla oka i analogicznie z woskami dedykowanymi do czarnych kolorów - możemy się zawieść na wosku wtedy, a przecież nie o to w tym chodzi. 

Jak wybrać odpowiedni wosk?

Czym powinien kierować się początkujący użytkownik?

Przede wszystkim łatwością aplikacji i dotarciem, mimo nieprzygotowanej powierzchni oraz by wosk sporo wybaczał. Nie każdy wax jest dla każdego. Zawsze warto aplikować dwie warstwy wosku, zachowując minimum kilka godzin przerwy między warstwami. Musimy pamiętać, że nie wszystko co widzimy - pracuje.

Czy droższy wosk zawsze oznacza lepszy efekt?

Bardzo często tak, czasami można znaleźć tańszą alternatywę, w zależności od naszych preferencji, i tych finansowych jak i oczekiwań. Bardzo dobrze można to zauważyć nie stosując HD-Cleanse Zymöl’a, tylko woskując oczyszczony lakier ich woskami. Tutaj ich droższe woski zrobią fenomenalną, absolutną robotę. Dobrym przykładem również będą woski od FIREBALL oraz BINDER. Tutaj także na odpowiednio umytej i czystej powierzchni potrafią dobrze się związać. Wtedy też widzimy co ukazuje nam stosowany wosk. Niektóre cleanery same robią dobry wizual, ale to temat nie na dzisiaj.

Lepiej postawić na trwałość czy wygląd?

Można mieć to i to stawiając na woski SWISSVAX (z ich cleanerami obowiązkowo, nie kombinując z pastami polerskimi innych producentów), lecz tu i FIREBALL może zaskoczyć. Przed podjęciem decyzji na jaki wosk się zdecydować musimy wiedzieć czego oczekujemy i co jest dla nas kluczowe.

Jakie cechy dobrego wosku są dziś najważniejsze?

Dla wielu, głównym nawet nie wyznacznikiem, a wymogiem jest zachowanie się wody i trwałość, tego pod wizual z mojej perspektywy podpiąć nie mogę. Miło jest też, jeśli wosk ma dobry zapach, w końcu chwilę z nim obcujemy, to ma być dla nas przyjemność przede wszystkim a nie obowiązek. Zauważyłem też, że jest coraz szersze grono osób, skupiających się na efekte taflowania, jest to moje ulubione zachowanie wody na powierzchni, przede wszystkim przez swoją empiryczność I tutaj znów muszę dodać, taflowanie, inaczej hydrofilowość nie działa tak, że przy spadku na powierzchnię kilku kropel wody, biegną one do siebie by się połączyć i spłynąć (haha). Hydrofilowość tworzy się przy większej ilości i ciężarze wody, co tworzy powiedzmy płaszcz wodny który spływa z powierzchni. Im lepszy produkt tym działa to lepiej i szybciej (tak! zrzut wody może być naprawdę mocny, tutaj prym wiedzie rynek, tak jak SWISSVAX czy FIREBALL). Wielu myli to z hydrofobowością - to nic innego jak stojące krople, tak w skrócie. FIREBALL DUKE to dobry przykład obu tych zachowań wody w jednym produkcie - początkowe, pierwsze tygodnie serwują nam naprawdę dobrą hydrofobowość, która z czasem zmienia się w hydrofilowość. Z wosków właśnie SWISSVAX i większość mają tendencje hydrofilowe. Z kolei w woskach FIREBALL działa to podobnie jak z ich quick detailerem DUKE.

Najczęściej popełniane błędy

Jakie błędy najczęściej popełniają osoby rozpoczynające przygodę z woskami?

Nie przykładają uwagi do przygotowania powierzchni. Za szybko, niedokładnie aplikują i tak samo docierają oraz, co jest także bardzo ważne, leją wodą lub stosują chemię w ramach „testów” od razu na dotarty wosk lub inne zabezpieczenie. Osoby, które mi nie wierzyły osobiście były przeze mnie odwiedzone i osobiście im pokazałem jak zachowuje się woda od razu po aplikacji oraz po odczekaniu. To ma ważny wpływ na trwałość. Każdy produkt potrzebuje czasu do utwardzenia się i związania. Czy to wosk, powłoka czy inne qd, qw, sealant czy nawet dressing do opon - dlatego FIREBALL ma opisach swoich wosków minimum kilka godzin zalecanego spokoju, SWISSWAX i Zymöl też. To się ceni, a ja to szanuję, trzymam się tego od wielu lat i nigdy na tym źle nie wyszedłem. Natty’sy uchodzące za mało trwałe oscylują mi żywotem kwartału minimum zawsze. Zauważyłem też tendencję do kombinacji i przesadyzmu, które są kompletnie niepotrzebne, pewien czas po pełnej aplikacji powinien być zachowany. To wystarczy. Kombinowanie z qd i innymi produktami może narobić niepotrzebnych problemów. Cieszmy się tym, co mamy, a jeśli chcemy mieć ciągły fun z tego, to działajmy czym i jak chcemy, tylko pamiętajmy, że nie zawsze będzie kolorowo, coś za coś. Na pewno też wtedy chwilowe efekty będą super.

Czy przygotowanie lakieru jest naprawdę aż tak ważne?

To jest kluczowe dla przyjemnej aplikacji i dotarcia, efektów „wodnych”, trwałości i działania wosku. To tak jakbyśmy dawali krem czy inną odżywkę na brudne ręce, albo polerowalibyśmy brudny lakier - zaraz oad będzie zapchany brudem z lakieru i praca będzie nie efektywna. Niby można - bo można wszystko, ale to nie będzie to, co powinno być. Dopowiem jeszcze, że nie przygotowanej powierzchni zabezpieczenie może nam płatać figle w postaci mazów, smużenia i innych zbędnych i czasochłonnych zachowań. Przy trudnych w dotarciu woskach, użycie cleanera zmienia zachowanie wosku w dotarciu w coś naprawdę poprawnego i nie kłopotliwego. Po użyciu cleanera, w przypadku SWISSVAX jest to absolutna konieczność, tak przy każdym innym cleanerze, dobrze jest chwile odczekać i porobić coś innego, zanim weźmiemy się za woskowanie. Te produkty powstały głównie po to, by chemicznie przygotować powierzchnię pod aplikację zabezpieczenia i jeszcze bardziej uprzyjemnić obcowanie z najstarszą formą zabezpieczenia.

Czy istnieją mity dotyczące aplikacji wosków, z którymi ciągle się spotykasz?

Oczywiście, najwięcej zawsze do powiedzenia mają Ci, którzy za wiele nie obcowali z woskami. Mam już dość liczne grono osób, które słuchając moich rad, są równie zadowolone z całokształtu jak ja. Dlatego na przykładzie powłok ceramicznych, nie zbieram głosu, ponieważ zdecydowanie więcej woskuję i proszę tego nie mylić z tym, że z nowymi technologiami nie mam do czynienia i nic wspólnego. Woski naprawdę potrafią trochę pożyć oraz nie ma potrzeby traktowania ich arsenałem jak do powłok ceramicznych. Największy mit to chyba taki, jeśli wosk leży komuś do pierwszego mycia. Prostując to w ogromnym skrócie, albo przygotowanie uciekło albo czasy przed, w trakcie i po woskowaniu były zbyt krótkie oraz uciekła dokładność aplikacji. Stosowanie chemii jak do powłok ceramicznych nie ma tu sensu kompletnie. 

Kolejny mit to woskowanie dłońmi. Nie zdarzyło mi się porysować umyślnie lakieru woskując w ten sposób, podobnie też stosując glinki (nie pracuję na „plastelinowych”), tutaj bardzo ważny jest poślizg, lubrykacja, podobnie jak z używaniem papierów ściernych na mokro, tak abstrahując. Jeśli mamy trudny lakier, to po to jest spory wachlarz wosków do wyboru jak i cleanerów, by działać z głową. Aplikacja dłońmi wpływa też na aksamitność skóry, na przykładzie wosków SWISSVAX, dłonie po tych woskach kilka dni po aplikacji sprawiają wrażenie jakby odżywionych że tak powiem (haha). Oczywiście takiego efektu nie będzie po Collinite 476s czy Fusso Coat, z racji charakteru tych wosków - taki przykład. 

Oczywiście czasami mam “dojechane” dłonie po różnych pracach, wtedy muszę coś powoskować. Pamiętać też należy, że nie każdy wosk się nadaje do takiej formy aplikacji. Nie każdy wosk będzie nam się rozciągał tak jak powinien (mimo, że aplikacja z aplikatora może takie wrażenie nam podawać) - tutaj prym także wiedzie SWISSVAX, jak i kilka wosków od FIREBALL - GRAPHENE, BRAZIL, SEXY LADY i inne. 

 

Kolejny mit, to jakieś dziwne kąpiele wodne czy podgrzewanie wosków. Każdy robi jak uważa, ja tylko ostrzegę, że każda taka czynność może utwardzać wosk bezpowrotnie, osłabić zapach po jego ostygnięciu, co w przypadku aplikacji może po czasie nie być już takie fajne.

 

Gdybyś dziś zaczynał od zera...

Gdybyś dziś kompletował swoją kolekcję od początku, po jakie woski byś sięgnął?

Zdecydowanie SWISSVAX, Poorboy’s World, FIREBALL jako wypośrodkowanie oraz w ulubione przeze mnie dwa Zymöl’e - Destiny i Concours. 

Jakie trzy produkty byś polecił? 

Początkującym: Nattys Red lub Blue od Poorboy’s World, SWISSVAX ONYX z ich cleanerem, FIREBALL SEXY LADY. Osobom szukającym najlepszego stosunku jakości do ceny: Natty’s od Poorboy’s World, Meguiars Gold Class, dowolny FIREBALL. Najbardziej wymagającym pasjonatom: FIREBALL DIAMOND i BRAZIL, SWISSVAX CARAT, CRYSTAL ROCK i ENDURANCE (najtrwalszy znany mi wosk w zakresie do jego ceny)

Przyszłość

Jak widzisz przyszłość wosków samochodowych?

Edukacja, łamanie stereotypów, obalanie mitów, rozmowy na poziomie. Na pewno woski nie zostaną “zmiecione z planszy”, mimo sporych braków w sklepach.

Czy za kilka lat nadal będą miały swoje miejsce obok powłok ceramicznych?

Jak najbardziej. Dalej jest spore grono fanów tego najstarszego zabezpieczenia. Największy bum co roku od kilku lat zauważam od końca zimy zawsze (koniec lutego i później) oraz w okresie letnim.

Czego możemy spodziewać się od producentów w najbliższym czasie?

Poorboy’s World kilka dni temu wypuścili nowy wosk Cerious (Ceramic SiO2 Paste Wax), możliwe też, że pojawi się coś nowego na rynku, ale nie chcę spoilerować.

Szybka runda

Na koniec krótka seria pytań z odpowiedziami w jednym–dwóch zdaniach.

Naturalny czy syntetyczny?

Bez znaczenia to dla mnie, syntetyczne też mają swój urok wizualny mimo wszystko. Jednak szedłbym w “kanapkę” - czyli na syntetyk dałbym wosk naturalny.

Efekt wizualny czy trwałość?

Jedno i drugie. Może to iść w parze. Lecz jeśli muszę wybrać to wizual.

Aplikacja pod chmurką: tak czy nie?

Tak. Woski nie potrzebują sterylnych warunków.

Najbardziej niedoceniany wosk?

Myślę, że seria Natty's od Poorboy’s World i Collinite 915 oraz Fleetwax. W tych pieniądzach nie ma nic lepszego.

Największe zaskoczenie ostatnich lat?

Woski FIREBALL (ich ilość do wyboru i stabilność), SWISSVAX CARAT i PLATINUM oraz perfumy SWISSVAX CARAT.

Jedna rada dla osób, które pierwszy raz chcą nawoskować samochód:

Nie spieszyć się, działać na spokojnie i z głową i przynajmniej minimum dobrze przygotować powierzchnię, nie używać ipy, brać pod uwagę zalecenia producentów, a w przypadku pytań - śmiało.